Kochanie się to moja modlitwa

Seks i duchowość nijak się mają do siebie – to przekonanie, typowe dla naszej kultury, zaczęło się we mnie roztapiać, kiedy sięgnęłam wiele lat temu po pierwsze książki na temat tantry. Intuicja podpowiadała mi, że te sfery są ze sobą połączone, splecione, co więcej, jedna wynika z drugiej. Z czasem zaczęłam praktykować tantrę, która stała moim sposobem na życie, nie tylko seksualne. W moim doświadczeniu seks i seksualność może być równocześnie duchowe. A akt seksualny niesie w sobie boski potencjał. 

Motto:

Kiedy mój ukochany wróci do domu,

Uczynię z mojego ciała

Świątynię zadowolenia.

Ofiaruję to ciało jako ołtarz radości.

Moje rozpuszczone włosy zamiotą go do czysta.

Wtedy mój ukochany

Poświęci tę świątynię

Pieśń baulów, mistyków z Indii

Moje ciało jest cudem

U podstaw tantrycznych przekazów napotkałam przeświadczenie, że ciało to cud, odwzorowujący makrokosmos  w skali mikro. Uważne poznawanie go, łączenie się z jego siecią komunikacji, tworzącej ciało/umysł, to pierwszy krok w rozumieniu i rozwijaniu relacji seksualnych. Od czego zacząć? Od odkrywania, poznawania i dopieszczania go. Pomaga w tym docenianie swojej cielesności, a także wyrażanie jej wdzięczności i szacunku.

Kiedy przestałam traktować ciało jak mechanizm, stworzony jedynie do spełniania określonych funkcji, dostrzegłam wyrafinowanie tego systemu. To, co myślę i czuję, wszystko, co jem i piję oraz sposób, w jaki żyję, wpływają na mnie całą. Podobnie jak doświadczenia na poziomie fizycznym oddziałują na mój umysł.

Im częściej stwarzam okoliczności, które karmią mnie i moje ciało, tworzę tym lepsze warunki, by zapewnić sobie życie pełne miłości, błogości i przyjemności. Kiedy naprawdę zaczęłam lubić, a nawet kochać moje ciało, uaktywnił się potencjał – miłość własna zaczyna się od ciała i jest początkiem wszelkiego rodzaju miłości. Kiedy kocham swoje ciało, promienieję zachwytem i przyciągam innych. I co więcej, kiedy je kocham, staję się bardziej spełniona seksualnie – bo przepływ przyjemności  i jego siła pochodzą z całej mojej energii życiowej.

Według przekazów Tantry ciało jest świątynią, siedzibą boskości. Mogę rozwijać się wraz z ciałem, aby poszerzać moją świadomość, by osiągać wciąż więcej i więcej rozkoszy. Dzięki praktyce takich cielesnych doświadczeń jak oddech, taniec, śpiew, popijanie herbaty, dotyk, kochanie się i orgazm, mogę wyruszać na spotkanie poszerzonych stanów istnienia, w których ciało, umysł i dusza współtworzą całość i jedność.

Święte miejsca

To tajemnica poliszynela, że w języku polskim słowa na określenie miejsc intymnych są albo zmedykalizowane, albo bezceremonialne i epatujące wulgarnością. No cóż, z pewnością język to przedłużenie mentalności i sposobu myślenia o danej sferze życia… Z ulgą i łatwością przejęłam sanskryckie określenia, które są żywe w tantrze, a które niosą ze sobą głębokie przesłanie, by rozwijać przyjemność. Słowo „Joni”, oznaczające żeńskie genitalia, znaczy „święte miejsce”, a Lingam czyli męskie genitalia to „filar światła”. Pamiętam, że było to dla mnie jak objawienie – jakże inne jakości zawierają się w tych słowach… godność, szacunek, duma. I zarazem obietnica seksu bez lęku, winy i wstydu, który staje się świętym, wzniosłym, świetlistym aktem.

Mężczyzna, adept sztuki tantrycznej, siedzi naprzeciwko partnerki i medytuje jej Joni,  jako symbol zasady stworzenia. Kobieta składa poprzez dotyk Lingamowi swojego ukochanego hołd czystej energii życia, najwyższemu potencjałowi mocy twórczej.  Tantra utrzymuje ten kult w równowadze, oddając w równym stopniu cześć i żeńskiej, i męskiej zasadzie. Obydwie płcie mogą współpracować i współtworzyć we współzależności. Są przeciwieństwami i równocześnie uzupełniającymi się biegunami. Dodatkowo unia Lingama i Joni w zespoleniu buduje nasze zdrowie i dobrostan – genitalia posiadają punkty akupresurowe związane z poszczególnymi organami, dlatego akt miłości seksualnej jest również sesją uzdrawiającej akupresury dla całego ciała/umysłu.

Kochać się jak kobieta, kochać się jak mężczyzna…

Męski i żeński aspekt są czczone w tantrze jako uzupełniające się przeciwieństwa, odzwierciedlające twórczą zasadę kosmosu. Podobnie jest ze sposobami uprawiania miłości. W naszej kulturze akt miłosny jest najczęściej nastawiony na cel – rozładowanie napięcia w genitaliach oraz orgazm. Takie podejście wynika z męskich potrzeb i przeżywania aktu seksualnego przez mężczyznę. Kobieta pragnie dotyku, pieszczot, delikatności, ukojenia. Co nie znaczy, że kobiety nie lubią ognistego seksu, a mężczyźni nie tęsknią za przytulaniem.

Mężczyzna ujawnia swoją silną aktywność wyrażającą się płomiennym seksem, a kobieta potrzebuje ją zrównoważyć swoją zdolnością do głębokiego zatopienia się w przestrzeni miłości i ukojenia.  Skupienie się jedynie na ognistym seksie sprawia, że gubi się głębia miłości, bo obydwa te aspekty są ze sobą ściśle powiązane. Tak jak mężczyzna uczy mnie orgazmu szczytowego, ja staję się dla niego nauczycielką orgazmu, który tantra nazywa dolinowym. A im głębsza dolina, tym wyższy szczyt, i odwrotnie…

Na czym polega metoda kochania się w energii kobiecej? Na relaksie i nic nie robieniu, braku jakiejkolwiek aktywności. Podniecenie pojawia się wtedy samoistnie, jak fale w oceanie. Ta metoda jest bardzo odżywcza dla kobiety i regenerująca dla mężczyzny. I prowadzić może do zupełnie innego wymiaru spełnienia, gdy fale energii prowadzą ciało moje i kochanka do ekstatycznych ruchów. W takich momentach czuję, że kochanie się jest dla mnie modlitwą.

Zacznij od…siebie!

Nic tak nie wspiera doświadczania głębszego wymiaru seksualności, jak praktyka. Oczywiście, wstępem do niej i jednym ze sposobów zgłębiania tej ścieżki samopoznania i wzrastania, jaką jest tantra, może być czytanie. Jednak niezbędne jest przeżywanie całym ciałem.

Dlatego możesz zacząć już teraz, korzystając z jednej z metod, którą zaczerpnęłam z książki „Święta Seksualność” mistrzyni i nauczycielki tantry, uczennicy Osho, Sarity. Po więcej praktyk możesz sięgnąć do źródła, czyli lektury tej pozycji książkowej.

Randka  ze sobą

  • To naprawdę wyzwalające doświadczenie. Umów się na randkę ze sobą. Oczekuj na nią z wielką niecierpliwością przez cały dzień – na gorącą randkę, o jakiej zawsze marzyłaś/eś.
  • Weź luksusową kąpiel i ubierz się w coś, w czym naprawdę czujesz się wyjątkowo. Powiedz na głos, jak niesamowicie wyglądasz i jakim niezwykłym darem jest spędzenie tego szczególnego czasu ze sobą.
  • Wybierz miejsce na kolację z winem w atmosferze, która naprawdę sprawi ci przyjemność. Zabierz siebie na tańce albo do opery, albo dokądkolwiek, gdzie będziesz mogła/mógł doświadczać radości. Przez cały wieczór szepcz sobie czułe słówka i pozwól, żeby ten czarowny blask kogoś bardzo zakochanego wypełniał cię.
  • Zabierz siebie do domu na wieczornego drinka, być może będziesz miała/ał ochotę potańczyć w wolnym romantycznym tempie, tuląc siebie.
  • Następnie zabierz siebie do łóżka i powoli rozbieraj, podziwiając, jaka/i jesteś cudowna/y i niebiańsko zmysłowa/y.
  • Kochaj się ze sobą, przed niczym się nie powstrzymując. Jesteś najlepszą/ym kochanką/kiem na świecie. Jesteś tą/tym, na którą/ego czekałaś/eś.

Umów się na randkę ze sobą kilka razy. To doświadczenie ma moc transformowania życia, ponieważ kiedy tylko zakochujemy się w sobie, magnetycznie przyciągamy innych. Nie można oprzeć się temu światłu, które z nas emanuje.

Tekst, opubliowany w e-magazynie „endorfina”,  powstał między innymi z inspiracji książką Sarity „Święta Seksualność” wydawnictwa Świadome Życie.