PIEŚĆ, MÓDL SIĘ DO NICH I UKOCHAJ… SWOJE PIERSI!

„Sposób, w jaki kobiety odnoszą się do swoich piersi jest ważną oznaką ich poczucia własnej wartości i ogólnego statusu w społeczności kobiet.” 

woman-holding-one-breast

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak sądzi Marilyn Yalom, której książkę „Historia kobiecych piersi” właśnie czytam. I wciąż trwam w zadziwieniu, jak na przestrzeni wielu epok zmieniali się „właściciele” biustu, którzy decydowali o jego funkcji, statusie oraz kształcie. Piersi zawłaszczane były przez niemowlęta, mężczyzn, rodzinę, polityków, psychoanalityków, handlowców, twórców filmów porno, chirurgów plastycznych. A cały ten proces wspaniale obrazuje ewolucję postrzegania kobiety oraz jej seksualności.

Jak wiadomo, Amazonki, czyli legendarne plemię potomkiń boga wojny Aresa i bogini łowów Artemidy, obcinały prawą pierś, by łatwiej naciągnąć łuk, walcząc między innymi z wrogimi im Grekami. Bardzo zaciekawiła mnie informacja, że mit na ich temat pojawił się w historii wówczas, gdy boginie płodności zaczęły być zastępowane bogami fallicznymi. I, jak dowodzi Marilyn Yalom, być może postać Amazonki mieści w sobie pozostałości wcześniejszych żeńskich bóstw, okaleczonych i zmodyfikowanych w ten sposób, by odpowiadały rządom fallusa.

Interesuje mnie oczywiście psychologiczne znaczenie tego mitu – szczególnie z punktu widzenia kobiety i mężczyzny. Z męskiej perspektywy może on stanowić wyraz lęku przed zemstą, drzemiącego w psychice tych, którzy zajęli dominującą pozycję. Amazonki postrzegane są jako jędze, które działają wbrew naturze i przywłaszczyły sobie rolę wojownika – uważaną za męską.

A co oznaczają one dla nas, kobiet? Możemy uznać je za reprezentantki jungowskiego Cienia, czyli naszych nieakceptowanych przez społeczeństwo i trzymanych w ukryciu zachowań. Poprzez dobrowolne usunięcie piersi kobiety przeistaczają się w istoty budzące strach i szacunek. W kulturowej wyobraźni postać Amazonki istnieje jako symbol dwoistego znaczenia piersi, które dają pokarm życia i wywołują pełne trwogi uwielbienie. „Dobra” pierś, kojarzona z macierzyństwem i karmieniem posiada znamię świętości, natomiast okaleczona „zła” pierś ulega desakralizacji.

Tak więc być może my, kobiety, możemy dostrzec w piersiach Amazonek odbicie i świętości, i świętokradztwa? Desakralizacja naszych piersi stała się faktem. Mocno czuję, że po to, byśmy mogły je odzyskać dla siebie, potrzebujemy na nowo je uświęcić – każda dla siebie samej i równocześnie dla innych kobiet.

Jeśli byłaś na którymś z moich warsztatów lub na sesjach, prawdopodobnie zauważasz już dobrodziejstwa zatroszczenia się o swoje piersi. Być może tęsknisz do tego, by o nie zadbać – zapraszam Cię na jedno z moich wydarzeń, warsztat Święta Ladacznica w Tobie. Wspólnie przyglądamy się zarówno przekonaniom i przekazom związanymi z naszym biustem, jak i przyjmujemy swoje niezadowolenie czy trudność z zaakceptowaniem jego wyglądu. A także obejmujemy lęki związane z chorobami piersi.

A jeśli tylko zechcesz :-D, możesz już od dziś poświęcać chociaż kilka minut swoim piersiom, obejmując je przez chwilę i ogrzewając ciepłem dłoni, albo delikatnie masując.

„Twoje piersi są jak dwoje koźląt,
bliźniąt gazeli,
co pasą się wśród lilii.”  

tak słodko, według mnie, przemawia Oblubieniec do swej Oblubienicy w „Pieśni nad Pieśniami”. Słowa jednego z tekstów biblijnych, choć przypisywane Salomonowi, zdaniem jednaj z badaczek „nie zostały przepuszczone przez filtr moralności patriarchalnej”. Piersi kobiece porównywane do wieży, koźląt, kiści daktyli i winogron, stały się tutaj zmysłowym symbolem odwzajemnionej cielesnej przyjemności. Mocno odczuwam w nim echo czasów, gdy kobiecość i seksualność traktowano jako święte.

Ja zaczęłam od uświęcania moich piersi. Może Ty też tego pragniesz? Mogę towarzyszyć Ci w tym procesie.

Pozdrawiam

Izabela